Mel Gibson cierpi na obsesję maniakalną. Jego
obsesja to słowa Spektakularny i Krwawa Jatka. Jeżeli te dwa kryteria
nie są spełnione to Mel nie będzie spał spokojnie. Nie oszukujmy się bowiem – jego filmy to kompilacja tych dwóch elementów. Nie inaczej jest w przypadku „Apocalypto”.
Jest
to film, jak głoszą slogany na plakatach, o upadku cywilizacji Majów.
Tak naprawdę jednak jest to historia jednego człowieka zwanego Łapą
Jaguara. Jego osada zostaje zniszczona w walkach plemiennych, a on sam
pojmany. Cała historia zasadza się na tym, iż bohater musi uwolnić z
jaskini-pułapki swoją ciężarną żonę i synka, których tam ukrył zanim
został pojmany. W międzyczasie spotyka go oczywiście wiele
dramatycznych wydarzeń.
Gibson nie bacząc na prawdopodobieństwo
historyczne pokazuje tylko wycinek historii upadku cywilizacji Majów –
za to ten najbardziej krwawy. Epatowanie krwią, przemocą, bólem czy
krzykiem to dla reżysera miła codzienność. O ile bowiem wyrobionemu
widzowi wystarczy pokazać jak strzała zbliża się do człowieka, to widz
Gibsona musi jeszcze obserwować jak strzała przebija skórę, rozrywa
tkankę, przechodzi przez płuca i serce i zostawia fragment trzustki na
grocie…a wszystko w wielkim zbliżeniu, abyśmy mogli się głębiej
delektować.
Momentami sceny przemocy są doprowadzone do takiej
skrajności, że można się już tylko śmiać, ot horror klasy D. Gwoli
wyjaśnienia nie oczekuję od Gibsona łagodności Siostry Miłosierdzia,
ale spodziewałam się jednak mniej nachalnej ekspresji. Przez cały film
kołatało mi bowiem w głowie pytanie „czemu służy ta jatka?” Niniejszym
oficjalnie oświadczam, że aż do dziś nie udało mi się znaleźć
satysfakcjonującej odpowiedzi…
Jednak by oddać sprawiedliwość
warto wspomnieć o niezłej pracy operatora i spektakularnej scenografii.
Niestety nie odwraca to uwagi od niebotycznej dawki krwi, która aż
skapuje z celuloidowej taśmy. Rozumiem, że przemoc to środek wyrazu,
ale niechaj to będzie środek a nie cel sam w sobie... Wydaje się więc,
że ciśnienie reżysera by powtórzyć komercyjny sukces „Pasji”
przesłoniło mu cel nadrzędny by po prostu zrobić dobre kino. Wobec
czego widzowi w trakcie seansu pozostaje z pasją trzasnąć drzwiami sali
kinowej. ..